Stanisław Moniuszko "Halka"  


AKT I
Okolice Krakowa pod koniec XVIII wieku. W pałacu i ogrodzie Stolnika odbywają się zaręczyny jego córki Zofii z młodym, zuożałym szlachcicem Januszem. Chóralny toast, zaintonowany na cześć młodej pary przez Dziembę, jest pochwałą szlacheckich rodów: drowążów i Pomianów, z których wywodzą się narzeczeni. Polonez kończy się staropolskim "Kochajmy się!" Młoda para prosi Stolnika o błogosławieństwo. Ceremonię zakłuca przejmujący śpiew Halki, góralki uwiedzionej przez Janusza. Zofia przyjmuje zakłopotanie Janusza jako odruch współczucia, ale Dziemba i Stolnik świadomi są niezręcznej sytuacji. Zofia z ojcem udają się do komnat. Pozostaje Janusz, a jego dramatyczna aria dźwięczy nutą rozterki i samooskarżenia. Chwilę później rozbrzmiewa pieśń zakochanej Halki, sławna aria "Jako od wichru krzew połamany". Kochankowie spotykają się w ogrodzie zamkowym, ale w końcu panicz zmusza Halkę do odejścia, wyznaczając spotkanie za miastem. Goście przywołują Janusza, a Stolnik wygłasza kwiecistą orację, dziękując zebranym za przybycie na zaręczyny. Wszyscy tańczą ognistego mazura.


AKT II
Aleja w ogrodzie Stolnika. Halka powraca pod pałac i nieśmiało zagląda do okien. Nieszczęsna dziewczyna wierzy niezłomnie, że jej "Jaśko-pan" powróci do niej i dochowa jej wierności. Swoje marzenia wyraża w arii "Gdyby rannym słonkiem". Złudzenia te rozwiewa góral Jontek, który przyszedł z podhalańskiej wioski, aby czuwać nad pokrzywdzoną Halką. Jontek kocha ją miłością wierną, lecz beznadziejną. Kiedy Halka dowiaduje się od Jontka o wiarołomstwie i przewrotności panicza i jego zaręczynach ze Stolnikówną, gdy słyszy huczne wiwatowania w rzęsiście oświetlonych komnatach, zrozpaczona rzuca się do pałacowych drzwi. Jaj krzyk wywołuje poruszenie wśród ucztujących gości. W drzwiach pałacu ukazuje się Janusz z zaufanym Dziembą. Panicz stara się nakłonić Halkę do opuszczenia ogrodu i czyni wyrzuty Jontkowi, że pozwolił dziewczynie tu przywędrować. "Precz stąd!" - wykrzykuje Dziemba. Podochoceni towarzysze Dziemby i Stolnika brutalnie wypędzają chłopskich intruzów.


AKT III
W kilka tygodni po zaręczynach Zofii z Januszem. Wieś podhalańska, rodowa własność panicza. Niedziela, o zachodzie słońca. Przed karczmą gromada górali i góralek. Sygnaturka wzywa na nieszpory. Po nabożeństwie wieśniacy rozmawiają o zbliżającym się ślubie młodego dziedzica. Starsi gawędzą, a młodzież korzysta z niedzielnego odpoczynku i tańczy z zapałem góralskie tańce. Nadchodzi Jontek, prowadząc obłąkaną z miłości i upokorzenia, zrozpaczoną Halkę. Oboje pochodzą z tej samej wioski Janusza. Jontek opowiada zgromadzonym wieśniakom o swym pobycie z Halką w pałacu Stolnika i wypędzeniu ich za bramę. Górale współczują skrzywdzonej dziewczynie. Tymczasem zbliża się orszak ślubny Zofii i Janusza.


AKT IV
Plac przed wiejskim kościółkiem, w którym odbyć się ma ślub Janusza z Zofią. Z gór schodzi Jontek, pełen trwogi o los nieszczęsnej Halki. Również i ją ściąga tu ślub niewiernego kochanka. Dudziarz wygrywa skoczną melodię. Zasmucony Jontek prosi go jednak o pieśń smętniejszą. Słucha tego na wpół obłąkana Halka. Jontek śpiewa swą słynną arię "Szumią jodły na gór szczycie", wyrażającą ogrom jego bólu. Przed kościołem rozgrywa się dramat Zofii. Rozpoznaje ona twarz Halki. Pełna rozterki i litości narzeczona Janusza przeżywa swój niepokój. Tymczasem Halka zachwyca się welonem ślubnym Zofii, jakby rzec chciała: To ja narzeczona. Zofia idzie do ślubu pełna niepokoju. Rozpoczyna się obrzęd zaślubin Janusza z Zofią. W kościółku rozbrzmiewa rzewna modlitwa "Ojcze z niebios". Oszołomiona ostatnimi wydarzeniami, zrozpaczona Halka śpiewa kołysankę o dzieciątku, które musi pochować w trumience. Nagle zrywa się, aby pomścić swoje nieszczęście. Z płonącą żagwią zbliża się do świątyni, by spalić ją wraz z niewiernym kochankiem. Wsłuchana w pieśń kościelną, zmienia jednak szalony zamiar. Zwycięża w niej miłość do Janusza, któremu nieszczęsna przebacza. Zakłada na głowę skrawek welonu Zofii i wianek z kwiatów polnych, biegnie na urwisty brzeg góry z wodospadem i rzuca się do wody. Z kościółka wybiega Jontek z gromadą górali. Niestety, jest już za późno. Halka utonęła. W drzwiach świątyni pojawia się orszak weselny. Zofia jest zrozpaczona, a Janusz podbiega ku kapliczce do leżącej tam chusty Halki. Załamany Jontek chce zabić Janusza, ale Zofia pada u jego nóg błaga o zmiłowanie. Tragiczna śmierć nieszczęsnej Halki porusza zebranych, wzbudzając gniew górali i skruchę szlachty.


 
Copyright (c) 2002-2007 by Tempus Fugit